… co za dzień…usypiam nad każdą czynnością którą zaczne… Od samego rana leje, 4 godziny łupałem beznadziejno-bezsensowne studyjne zdjęcia kilkudziesięciu ciuchów na manekinach, wieszakach, z metką, bez metki itp itd, teraz próbuje zacząć sie uczyć, ale mi senność nie pozwala.. Wywołałem dziś negatyw ze zdjęciami Kirasia.. nie ma to jak zapach chemii w ciemni..
Nie mam niestety czym tego zeskanować… więc w poniedziałek-wtorek następne wrzuty.
Wyjątkowo podobają mi sie wydruki na piance. Jade właśnie z nimi do ich przyszłych właścicieli.. stwierdzam że monitory komputerów są jednak wyjątkowo do dupy jeżeli chodzi o oglądanie zdjęć… nie ma to jak duże wywołane zdjęcia…
Chodzi mi po głowie ostatnio ta piosenka… polecam w ogóle Faith no more..


