Wyjazd
maj 29, 2008
… dziś pożegnałem dwóch moich najlepszych kumpli ze szkoły - Dukiego i Kirasia. Pojechali do Brighton do pracy… wracają we wrześniu.
Pobudka o 5.00 rano i jedziemy na lotnisko, bagażów od cholery, moja corolka wyladowana po sufit ale jakoś dowlekliśmy się do tej Warszawy. Korki, zapaszki na Puławskiej + śmierdząca klimatyzacja… super. Oczywiście musieliśmy zabłądzić w mieście, ale byliśmy na czas. Lotnisko - nadbagaż, wywalanie zupek chińskich, ręczników, ‘gdzie do cholery mam wsadzić te klapki?’, poszukiwania kantoru… :D. Nie byłbym sobą gdybym nie wziął aparatu… pamiatkowe zdjecia, wspolne czekanie w kolejce… Jak zwykle uśmiechnięci…
Do zobaczenia we wrześniu chłopaki, kto wie, może i wcześniej
Częstochowa
kwiecień 21, 2008
… dźwięk budzika o 4 rano to zawsze jest ostatnia rzecz jaką każdy chce usłyszeć zaczynając nowy tydzień. Szybkie ogarnięcie, kawa, plecak, aparat i w droge. Po 9 byliśmy na miejscu, a nasz autobus sfinansował państwowy fundusz rehabilitacji osób niepełnosprawnych, i chwała mu za to. 
Poszliśmy na konferencje. Czegoś tak obrzydliwie nudnego dawno nie doświadczyłem :]
Urozmaicenia czasu podczas wykładu…

A później oderwałem się od grupy, bo przyszedł Paweł z moim obiektywem i płytkami
Współtwórca strony www.twoj-slub.pl i bardzo dobry kumpel, zrobiliśmy pare zdjęć na strone, posiedzieliśmy, pogadaliśmy… w końcu to był nasze pierwsze spotkanie w 4 oczy, dzieki jeszcze raz za CD !

Po krótkich poszukiwaniach odnalazłem Anie i poszliśmy na pizze… 40 minut czekania… ale apetyt nam dziś dopisywał. Oprócz tego, że później cała wycieczka na nas czekała, to wszystko w porządku …
To był w sumie nasz ostatni szkolny wyjazd, będzie się tęskniło za tym wszystkim, uciekanie przed wychowawcami, łamanie wszelkich możliwych szkolnych zasad, pełna konspiracja …
Powrót z wariatami:

Pielgrzymke sponsorowała firma…

Dużo bym dał.. by przeżyć to znów..wehikuł czasu…



















